poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Rozdział XX

Następnego dnia Marika szybko ulotniła się do szkoły nie miała zamiaru jeść śniadanie z Michałem, Marcinem, ich siostrą oraz rodzicami. To by było strasznie nie zręczne. Spotkała się ze swoimi przyjaciółmi pod szkołą do której weszły dumnym krokiem jakby one tutaj rządziły. Nagle Marika dostrzegła swoje przyjaciółki z którymi od miesiąca nie rozmawiała, one też ją zauważyły.


- esperar, tengo que hablar con ellos (tłum czekajcie muszę z nimi porozmawiać)- wskazała na Ania,Wikę i Sylwię

- bien, vamos a esperar (tłum okej poczekamy)

Dziewczyny patrzyły jak Marika idzie w ich kierunku, myślały czego chcę.

- Dziewczyny ja już dłużej tak nie mogę, tęsknię za wami - zdeklarowała

- To już się na nas nie gniewasz ? - zapytała Sylwia

- Nie bo miałyście racje, byłyśmy okropne. Ale chyba właśnie taka jest cena popularności - zmiana charakteru. Ale ja i dziewczyny postanowiłyśmy się zmienić i chyba nieźle nam idzie. Chcą was poznać.

- Tak bardzo tęskniłam za tobą. - ze łzami powiedziała Wiki i rzuciła się do uścisku

- Tak żałuję, że mieszkasz tam a nie tutaj . - dodała Ania

- Wiem ja czasami też, bo was tam nie mam. - mówiąc to uroniłam łezkę


- Okej więc gdzie trafiłaś ? Do kogo ? - zapytała Wiki

- Do Michała i Marcina. - zdołowana powiedziałam

- O matko musi ci być ciężko - zatroskana Sylwia

- Tak zwłaszcza, że Michał chyba ciągle coś do mnie czuję

- A ty do niego ? - Sylwia

- Nie, mam Kamila. Tak bardzo za nim tęsknie.

- A on od zawsze mieszkał w Hiszpanii ? - Ania

- Nie, mieszkał w Polsce. Mniej więcej w tym samym czasie co ja się przeniósł.

- A jak on ma po polsku na nazwisko ? Gonzalez ? Nie sadzę.

- Chyba Gądzki, bo tak wychodzi z tłumaczenia. Na przykład ja jestem Marica Permatino a nie jak tutaj Marika Piekarska. Choć w sumię głównie używam swojego drugiego imienia Mari lub po prostu Mika.

- Dlaczego ? - Wika

- Moje imię po hiszpańsku może być używane jako obraźliwe określenie mężczyzny .

Reszta wizyty była tylko lepsza Marika pokazała swoim znajomym swoje miasto i to co było warte zobaczenia. Wróciła do Hiszpanii w dobrych stosunkach ze swoimi przyjaciółkami, które zostały zaakceptowane przez jej nową grupę. Dalej była popularna i wredna ale ograniczyła się, w końcu musiała być trochę wredna by utrzymać się na szczycie. Jeśli chodzi o Kamila to dalej tworzą idealny związek.
Zostali nawet wybrani na parę królewską na balu maturalnym. Marcin uporał się ze swoimi uczuciami i przyjaźnią się z Mariką a jego dziewczyna stara się to akceptować. Natomiast Michał ciągle cierpi z powodu straty Mariki, która wolała jej brata od niego a potem Kamila. Jaki z tego wniosek powinien wziąć ? Nigdy nie poniżaj, obrażaj itp dziewczyny, która ci się podoba bo to jej nie imponuję a wręcz przeciwnie zniechęca.







KONIEC
Jeszcze dziś pojawi się prolog do kolejnej historii.
Będzie ona podobna do historii Mariki ale bardziej dopracowana.
Nowa bohaterka tj. Marika zazna chwili szczęścia, bólu by potem mogło być już dobrze...albo i nie :)

niedziela, 20 kwietnia 2014

Rozdział XIX

Goście Mariki widzieli ją w szkole jak się zachowuję. Była inna. Stałą się popularna.
Obserwowały ją cały dzień, byli oburzeni jak się zmieniła. Stałą się wredna.


W dom byli sami, mamy Mariki nie było. Więc postanowili zacząć rozmowę, której nikt nie chciał zacząć.

- Słuchaj Marika musimy pogadać .

- O co chodzi Barb ?

- Stałaś się suką !

Po tych słowach Marika oburzyła się.

- Słucham ? I mówi to kto  ? Suka. Nie znasz mnie wiec nie masz prawa mnie oceniać !

- Ale Mika ona ma racje zmieniłaś się - dodało nieśmiało Ania

- Co więc dla ciebie też jestem suką ?

- Nie ale stałaś się wredna

- Nie znacie reali w tej szkole, ludzi. Ludzie się zmieniają, przez miejsce, ludzi i życie.
Wg nie mam ochoty z wami rozmawiać ! Zawiedliście mnie, zwłaszcza wy Ania, Sylwia i Wiki.
Myślałam, że jesteśmy przyjaciółkami.

- Mika czekaj - wołała Sylwia, ale już się nie zatrzymała

Reszta wymiany minęła szybko, dziewczyny były bardzo pokłócone. Do Polski wyjechały w złych stosunkach i to przez Barb bo to ona zaczęła rozmowę z Miką. A właściwie to ona postawiła zarzuty.

Dziewczyny próbowały przepraszać Marikę ale ta je zbywała, miała im za złe ich słowa.
Ale musiała sie z tym uporać bo w końcu niedługo ona razem ze swoimi przyjaciółkami CAMILA, MAITE, LORITA, LUCÍA,  MARCIO, PEPE, DIEGO przyjechać do Polski.


MIESIĄC PÓŹNIEJ

Uczniowie SHS of Madrid byli już w Polsce. Dla Mariki była to pierwsza wizyta od wypadku.

*wiadomość do Kamila*
Jestem już w Polsce misiu, tęsknie i to bardzo. Kocham ciebie.

*odpowiedź*
Ja też już tęsknie i mam nadzieję, że Michał lub Marcin nie zawróci ci w głowie

*odp do K. *
Nie martw się. Kocham ciebie :*

*odp do M. *
Ja ciebie też. Czekam na twój powrót.

bonito está Polonia (tłum. Ładna jest Polska) - Camila

- muy bonita (tłum. bardzo ładna) - reszta dziewczyn

- Yo sé, yo crecí aquí y yo encanta este país (tłum. wiem , tu się wychowałam i kocham ten kraj) - po tych słowach przyjaciółki ją przytuliły, wiedziały, ze jest jej ciężko być po takim czasie tutaj.

Niestety zostały rozdzielone, każda trafiła do innego domu. A Marika na swoje nieszczęście do domu Michała i Marcina.

- Mariko witaj w Polsce - przywitała ja gorąco pani Szubert

- ¡buenos días (tłum dzień dobry)

- Zapomniałaś ojczystego języka ? 

- Nie ale teraz Hiszpania jest moim domem, a hiszpański moim językiem.

- Dobrze, rozumiem ale proszę mów w tym domu po polsku. Wiele nam to ułatwi.

- Dobrze, choć czasami mówią z automatu po hiszpańsku . 

Mama Michała i Marcina pokazała pokój był na końcu korytarza po miedzy pokojami chłopaków. Idealne miejsce! Rozpakowałam się i postanowiłam zadzwonić do Kamila. Rozmawialiśmy czasem po polsku, czasem po hiszpańsku. Tak już mieliśmy jak czegoś w danym języku nie umiałam powiedzieć mówiliśmy to w drugim. to wiele ułatwia.

- Hej czy mogę na chwilę ? - to był Marcin

- Myślę, że tak. Wejdź o co chodzi ?

- Widzisz zakochałem się w tobie...

- Marcin mam chłopaka

- Wiem .. wiem daj mi dokończyć. Wiec zakochałem się w tobie i wiem, że ty we mnie też. Oboje mamy nowych partnerów - co on miał nową dziewczynę ? i ja o tym nie wiedziałam ? hmmm - ale jak widziałem ciebie z nim czułem lekką zazdrość

- To normalne byliśmy razem a rozstaliśmy się przez moją przeprowadzkę dalej mając uczucia wobec siebie

- Jak się mamy z tym uporać - złapał mnie za ręce - bo ja nie wiem a ty ?

- Ja też - chwilę na siebie patrzeliśmy trzymając się za ręcę. Chwila ta była intymna w pewnym sensie. Patrzeliśmy sobie w oczy. Nagle usłyszeliśmy chrząkniecie. Oboje spojrzeliśmy w kierunku drzwi. Stał tam Michał. 

- Co tu się dzieję ?! - zapytał oburzony

- Nic a co sobie myślisz ?

- Myślę, że coś się tu dzieje. A ty braciszku masz dziewczynę

- Ta a ja mam chłopaka, którego kocham - oznajmiłam wcinając im się w rozmowe

- Yhymm ta jasne - Michał

*********************************************

Jeszcze jeden rozdział i to koniec historii MARIKI.
Ale nie martwcie się zaczniemy nową, równie ciekawą.
Jeśli macie pytania lub propozycję na nową historię piszcie komentarze lub tutaj 
www.ask.fm/magnetic96

Rozdział XVIII

Cała grupa szła ulicami Madrytu do domu Mariki. Marika i Camilio szli pod rękę, a w oczach Michała i Marcina kryła się zazdrość i nienawiść.

- Marika jak byłyśmy u ciebie w wakacje to mówiłaś, że zabierzesz nas na taką plaże, nie zdążyliśmy to może teraz pójdziemy ? - zapytała z nadzieją Wiktoria

- querida si se venir con nosotros a la playa ? (tłum kochanie czy pójdziesz z nami na plaże?)

- lamentablemente no puedo, no puedo ni siquiera estar con ustedes hoy 
Los asuntos de familia (tłum. niestety nie mogę, nawet nie mogę zostać z wami dziś, sprawy rodzinne)

- lesión pero te amo (tłum szkoda, ale i tak ciebie kocham) - kończąc mówić pocałowałam mojego chłopaka w policzek - Jasne dziewczyny, że pójdziemy tylko najpierw odniesiemy wasze rzeczy i wskoczymy w bikini.

- Będziemy się kąpać ? - oburzona Barb zadała pytanie

- Ja do niczego ciebie zmuszać nie będę, ja będę się opalać - dumnie odparłam

- Opalać ? Jeszcze ? Masz już idealną opaleniznę - dodała

- Może na Polskie warunki jest to idealna opalenizna ale na Hiszpańskie jest słaba.

- Tengo que ir bebé (tłum. muszę już iść kochanie) - nagle powiedział Camilo całując mnie namiętnie w usta

- de mañana (tłum. do jutra/do rana) - mówiąc to posłałam mu buziaka

Jak Camilo już odszedł nagle Barb zaczęła nawijać.

- Marika gdzie ty go wyrwałaś ? Jest mega przystojny i w dodatku hiszpan, musi być idealnym kochankiem. - kiedy Barb wymawiała ostatnie słowa zarumieniłam się i to dosyć widocznie, moje przyjaciółki czuły się zażenowane bo pewnie przypomniały sobie początek sierpnia jak nakryły mnie i Camilo...natomiast Michał i Marcin ahh.. byli zazdrośni widziałam to w ich oczach
- Historia naszego poznania jest długa i nudna. - po chwili dodałam

- A spałaś z nim ? -wypaliła Barb

Po tych słowach Sylwia zaczęła się krztusić rogalikiem który własnie jadła, Wiktoria zakrztusiła się mrożoną latte a Ania oraz ja swoje latte wyplułyśmy w szoku. Michał i Marcin patrzeli na mnie wyczekując odpowiedzi.

- Barb. To nie twoja sprawa. - w końcu odpowiedziałam

- Czyli odpowiedź jest taka, ze z nim spałaś - oznajmiła

Zarumieniłam się jeszcze bardziej, dziewczyny były zakłopotane a w oczach chłopaków widziałam mega..mega zazdrość.

Po chwili Barb dodała - i jak to jest robić to z gorącym hiszpanem ?
Na szczęście już dotarliśmy do mojego domu i mogłam skończyć temat. 

- O to mój dom chodźcie

Pokazałam im parter mojego domu.

- Okej chodźcie na pietro, pokaże wam gdzie będziecie spać. Wika, Sylwia, Ania zajmiecie pokój tam gdzie w wakacje okej ?

- Super są tam wygodne łóżka - oznajmiły chórem

- Hehh Barb ty będziesz miała oddzielnie pokój bo już nie ma miejsca u dziewczyn by łóżko dostawić

- Tym lepiej w końcu muszę mieć odrobinę prywatności. 

Każda z dziewczyn była już w swoim pokoju, rozpakowywały się. Ja natomiast stałam na korytarzu z dwójką moich byłych.

- Wy macie razem pokój to nie problem prawda ? W końcu jesteście rodzeństwem. To tutaj .

Po wskazaniu im pokoju szybko uciekłam do swojego. Spotkanie z nimi sam na sam była okropne, ich spojrzenia zazdrości, wyrzutu. Czy ja nie mam prawa być szczęśliwa ?

Nagle usłyszałam pukanie do drzwi, bałam się, ze to któryś z nich.

- Proszę.

Zza drzwi wychyliły się moje trzy najlepsze przyjaciółki, których zdjęcie mam w pokoju, ich zdjęcia i zdjęcia moich nowych przyjaciółek.



- Wow zmieniło się tutaj od czasu wakacji - rzuciła Sylwia

- Tak głownie zdjęcia, a tak wg o co chodzi dziewczyny ?

- A właśnie. to kiedy idziemy na tą plaże ? - Sylwia
- Już tylko się przebiorę, a w pospieszcie naszych panów i Barb

Na plażę dosyć szybko doszliśmy. Wszyscy pobiegli do wody, oprócz Barb, która postanowiła skosztować hiszpańskich lodów. Ja za to postanowiłam poopalać się. Rozłożyłam koc, nasmarowałam się kremem, położyłam i zaczęłam czytać kolejny tom mojej ulubionej książki - Pretty Little Liars - po polsku oczywiście. 

- Możemy pogadać ? - nie wiedziałam czy to Marcin czy Michał.. chyba za długo ich głosów nie słyszałam lub po prostu byłam zakochana. Gdy spojrzałam w górę ujrzałam Michała, chłopaka którego głos doprowadzał mnie do wrzenia teraz nic nie znaczył. 

- Jasne o co chodzi ?

- O nas . - zdeklarował

- O nas ? Jak to ? Nie rozumiem. O co ci chodzi ? 

- Tęsknie za tobą. Wróć do mnie. Było nam dobrze.

- Tak przez dwa dni! A potem mnie nie znałeś. Po za tym nie zapominaj, ze po 1. dłużej byłam z twoim bratem a po 2. mam chłopaka !

- Ale..ale

- Nie ma ale! Po za tym ja mieszkam w Hiszpanii a ty w Polsce. Więc despedida (tłum żegnam)

Chyba zrozumiał aluzję bo odszedł. Po dwóch godzinach wróciliśmy do domu, zjedliśmy kolację. Tradycyjne hiszpańskie. TAK moja mama nauczyła się kuchni hiszpańskiej. W końcu.

Następnego dnia jak byliśmy już pod szkołą nastał czas pożegnania.

- Wiec czekajcie tutaj po lekcjach na mnie. Nie podchodźcie do mnie w szkole jak nie macie ważnego powodu.

- Dlaczego - zapytała lekko urażona Ania

- Ponieważ moje przyjaciółki sądzą, że jesteście dziwni bo tak wczoraj nas obczaiłyście. Naprawdę Lorita chciała już wam przyłożyć. W Hiszpanii nie wypada tak długo się patrzeć na nieznajomych to pokazuje brak szacunku.

- Na pewno ? A może się nas wstydzisz ?

- Sylwia, Ania, Wiktoria. Was nigdy bym się nie mogła wstydzić, ich tak ale was nie wy jesteście takie jak ja i gdybyście umiały hiszpański i były tutaj dłużej jestem pewna, że moja przyjaciółki pokochały by was tak jak ja. Do zobaczenia .

Gdy Marika odchodziła jej znajomi widzieli, że każdy chłopak jej pragnął, zagadywał każda dziewczyna patrzyła na nią z zazdrością. Do głowy Barb nasuwało się jedno pytanie.

- Jak do choler* ona tak szybko stała się tutaj popularna ?

- Dobre pytanie - potwierdził Michał - wiecie cos dziewczyny ? - pytanie było skierowane oczywiście do Ani, Wiki i Sylwii. Wiedziały coś ale nie chciały tego mówić.

- Nie - odparły chórem. 


Rozdział XVII

W Polsce

Trzy przyjaciółki Mariki były już w Polsce lecz nie miały czasu nawet porozmawiać o tym co widziały, kogo poznały i o samej Marice. O tym jak się zmieniła ponieważ ich rodziny zaplanowały wyjazdy.
Sylwia jechała jak co roku w góry, Ania pojechała nad morze a Wiktoria na Mazury.



Wakacje się skończyły a zaczęła szkoła i w końcu mogły porozmawiać o ich przyjaciółce Marice i o jej nowym życiu w Madrycie.



- Cześć jak scedziłyście resztę wakacji ? Ja byłam w górach, jak co roku a to niespodzianka. - żartobliwie powiedziała Sylwia

- Ja byłam nad morzem - Ania

- Ja na Mazurach, myślałyście o Marice ? - Wika

- Tak, widziałyście jaka była opalona ? - zazdrośnie powiedziała Ania

- A ten chłopak...mmm ulalala - dodała Sylwia

- No on dopiero jest mega, jak już mówiłam w Hiszpanii ... nasza Mika to ma szczęście do facetów
ahhh . jak on miał na imię ? 

- Piotr ?
- Nie to był .. hmmm Kamil. Kamil Gonzalez
.
Jeszcze chwile szczebiotały o pięknych krajobrazach Hiszpanii, o Marice... gdy nagle pojawił się Michał..
słyszał jak mówiły o jego miłości.o Marice.

- Byłyście u Miki ? W Hiszpanii ? - zapytał nagle

- Tak, na początku sierpnia. Madryt jest przepiękny - entuzjastycznie odparła Sylwia

- I co u niej ? Jak się trzyma ?

- Nadal ma problemy ze wzrokiem, często na kontrole musi jeździć do szpitala i wg - dodała Wika

- No ale trochę się jej to opłaciło - dodała łobuzersko Ania


Wiktoria i Sylwia rzuciły jej karcące spojrzenie, które ona od razu zrozumiała. Miały nie mówić nic o Kamilu.

- Co masz na myśli ? - nagle powiedział Michał

- No bo.. no ten no już może nosić szła w pomieszczeniach, już nie musi nosić 24/7 okularów

- No tak racja...jakbyście miały z nią kontakt to.. - zawahał się.. - pozdrówcie ją ode mnie

Dziewczyny dużo myślały czy powiedzieć Mice o Michale o tym jak rozmawiał z nimi. Postanowiły nic nie mówić i skupić się na wrażeniach z pierwszego dnia w szkole. Cała stara klasa Miki trafiła do jednego Liceum. Każdy podziwiał piękną opaleniznę Sylwii, Ani oraz Wiki, mimo iż w Hiszpanii były tylko tydzień to i tak słońce je musnęło sprawiając, że ich skóra była lekko złocista.Czuły na sobie zazdrosne spojrzenia.


MIESIĄC PÓŹNIEJ 

W szkole ogłoszono wymianę uczniowską z Second High School of Madrid.
- Ej dziewczyny czy to nie szkoła Miki ? - rzuciła Ania
- O matko.! Tak to jej szkoła. Musimy się zapisać, aaa znowu ją zobaczymy.
Zapisało się dużo osób, m.in. Sylwia, Ania, Wiktoria, elita ( czyli m.in. Michał, Barb, Estera itd) oraz Marcin, który zawalił ostatnią klasę po tragedii samolotu.


HISZPANIA 
DWA MIESIĄCE PÓŹNIEJ


Wszyscy uczniowie Liceum z Zamościa byli w szoku jak zobaczyli teren, gmach itd SHS of Madrid.
- O matko Sylwia, Ania patrzcie tam - mówiąc te słowa Wika wskazała na Marikę idącą do głównego gmachu szkoły. Cała grupa się spojrzała w stronę ich byłej koleżanki. Wyglądała teraz jak liderka popularnych i chyba nawet nią była, przed budynkiem szkoły czekała na nią grupa do której należała.
Teraz stała na tyle blisko ich, ze jej dawni znajomi słyszeli co mówi.

- CAMILA, MAITE, LORITA, LUCÍA ¡Hola ¿qué pasa con mis amigos ? (tłum . (imiona) Cześć co słychać u moich przyjaciółek)

- Como de costumbre Marika ( tłum. jak zwykle) - odparły chórem

- Y ¿qué pasa con mi guapo ? MARCIO, PEPE, DIEGO (tłum a co u moich przystojniaków ? (imiona)) - uwodzicielsko mówiła Mika


Nagle jedna z nich powiedziała coś Marice na tyle cicho, że nikt z nas nie słyszał bo chyba o nas chodziło.
Marika spojrzała się na nas i powiedziała

Esto mis amigos de la Polaca, dicen hola (tłum. to moi znajomi z Polski, przywitam się) - mówiąc to ruszyła w naszym kierunku. Szła do nas powoli gdyż miała buty na obcasie, które w ich Liceum na pewno by nie uszły na sucho. Gdy tak szla widać było jak każdy chłopak do niej wzdych, każda dziewczyna patrzyła z zazdrością.

- ¡hola en SHS of Madrid czyli witam w mojej szkole. Nie sądziłam, że to wy przyjedziecie, że to wasze Liceum. - przerwała gdy nagle dodała - Sylwia, Ania, Wiktoria tęskniłam za wami - podeszła do swoich przyjaciółek i je uściskała.

- Zmieniłaś się od wakacji - powiedziała Sylwia

- Życie w Madrycie to jedne wielkie wakacje. Przepraszam ale muszę już iść na zajęcia. Jeśli szukacie sekretariatu to wejdźcie głównym gmachem, idźcie do końca korytarza i będzie napis na drzwiach OFICINA DIRECTOR

Pierwszą lekcją Mariki tego dnia był teatr. Chodziła na niego razem ze swoim chłopakiem Kamilem.

- Kochanie wiesz co mnie dziś spotkało ?

- Nie mogę sie doczekać aż mi powiesz
.
- Ta wymiana to z Liceum gdzie chodzi moja była klasa i oni... - ucichła na chwile - boje się że mi mogą któregoś przydzielić do domu bo jako przewodnicząca muszę zabrać parę osób z wymiany do siebie
- Nawet jeśli to nie ma znaczenia, nie będą mieli okazji bo cały czas będę przy tobie

Gdy to mówił Marika zarumieniła się i w końcu zadała pytanie
- Nawet w toalecie ?


- Jak będzie trzeba to tak

Zaczęliśmy się śmiać i rozmawiać dalej. Przerwał nam radiowęzeł ogłaszający kto bierze do siebie ludzi z wymiany. Na szczęście Wika, Sylwia i Ania trafiły do mnie ale na moje nieszczęście Michał, Marcin i Barb też.
- Wiedziałam... - powiedziała zirytowana Marika


- To dziś idę do ciebie 

- Mam nadzieję - mówiąc to pocałowaliśmy się. 

Po lekcjach odebrałam moich znajomych i ruszyliśmy do wyjścia, czekał na nas już Kamil.

                                    - ooo esperando por mí (tłum. oo czekałeś na mnie)

- siempre (tłum. zawsze) - mówiąc to pocałował mnie


- To jest Camilio Gonzalez mój chłopak - gdy przedstawiała swoim znajomym swojego chłopaka na twarzy Marcina i Michała pojawiła się zazdrość czy to możliwe, że coś ciągle do mnie czuli ?

- .Y las chicas se han reunido en vacaciones, a wy dziewczyny poznałyście już Camilio (tłum. dziewczyny poznałeś na wakacjach)

- I to bardzo uważnie - rzuciła Wika

Sylwia, Ania, Marika posłały jej spojrzenie, które od razu zrozumiała. Za to Kamil (Camilio) był zażenowany.

- y esto es Bárbara, Martin y Miguel (tłum a to Barbara, Marcin i Michał)

Camilio podał każdemu dłoń w celu przywitania się, ustalili wspólnie z Mariką, ze będą udawali, że on mówi tylko po hiszpańsku, jej przyjaciółki gdy usłyszały też zrozumiały o co chodzi i weszły w grę.



sobota, 19 kwietnia 2014

Rozdział XVI


PAMIĘTNIK


Po całej tej katastrofie razem z moją mamą przeprowadziłyśmy się do Hiszpanii.
Dla mnie to była szansa na wyzdrowienie i wyleczenie się z Michała i Marcina.
Chociaż z Marcinem dalej utrzymywałam kontakt, chyba naprawdę go pokochałam ale cóż moje zdrowie jest teraz najważniejsze.

W Hiszpanii chodziłam do szkółki wakacyjnej by nadrobić zaległości tak samo zrobiła moja stara szkoła w Polsce. Od czerwca do lipca były zajęcia nadrabiające, na szczęście w Hiszpanii były taki sam okres więc mogłam w sierpniu cieszyć się słońcem Hiszpanii i wakacjami...czas poznać nowych ludzi w końcu teraz tutaj mieszkam, może znajdę miłość mojego życia i nie będzie nią Michał ani Marcin...ahh Marcin...ciągle o nim myślę moze powinnam go zaprosić na wizytę ? NIE zły pomysł co pomyśli Michał ? A wg co mnie obchodzi Michał ? ehh nie nie zaproszę go to byłoby bolesne dla całej naszej trójki.

- Kochanie choć na śniadanie wiesz, że musimy dziś wyjść wcześniej do lekarza prawda ? - zawołała mama z kuchni

- sí, lo sé, mamá, por un momento vendrán (tłum. tak wiem mamo, za chwilę przyjdę)

- Kochanie w domu możesz mówić po polsku?

- Yo sé, pero tengo la práctica aguda, al final vivimos ahora en España (tłum. wiem ale muszę ostro ćwiczyć, w końcu mieszkamy teraz w Hiszpanii)

- eso es correcto (tłum. racja)

Mama uczyła się kuchni hiszpańskiej chyba chciała być jak idealna hiszpańska gospodyni ale przecież w jej żyłach płynie polska krew która z hiszpańską ma nie wiele wspólnego.

- Kochanie na śmierć zapomniałam mam dziś absolutnie ważne spotkanie w pracy, czy mogłabyś sama pójśc do lekarza ?

- Oczywiście mamo nie ma problemu

- Dobrze ale ubierz okulary, twoje oczy nadal są bardzo słabe

- Dobrze mamo! a nos vemos esta noche (tłum. do zobaczenia wieczorem)


Droga do lekarza była długa ale to w końcu Madryt wiec co się dziwić.
Na szczęście tak jak i w Polsce lekarz nigdy nie jest na czas, minusem jest to, że jest już spora kolejka ale cóż trzeba czekać. Kupiłam sobie kolka gazet anglo i hiszpańsko języcznych, butelke wody i paczuszkę moich ulubionych żelków.

Czas się dłużył a kolejka wydawała się ciągle być taka sama. Nagle usłyszałam mój ojczysty jezyk POLSKI . tutaj w Hiszpanii ?

- I co teraz zrobimy nikt tutaj nie mówi po polsku a po angielsku słabo. i to jest szpital ?

- No będzie ciężko się dogadać ale musimy spróbować - powiedział wysoki chłopak o włosach w odcieniu ciemnego blondu.
Serce zabiło mi mocniej ostatni raz tak się czułam jak byłam w Polsce przy Michale, Marcinie...
Oboje dostrzegli, że się im przyglądam, w on zapytał

- I'm sorry you have a problem if you lady is looking at us (tłum. przepraszam ma pani jakiś problem skoro się pani na nas patrzy)

- Absolutnie nie mam żadnego problemu tylko po prostu jesteście pierwszymi polakami jakich tutaj spotykam.

Oboje byli w szoku, tutaj w sercu Hiszpanii w szpitalu nie znając języka znaleźli Polkę.

- Przepraszam czy pani umie mówić po hiszpańsku ? Mieszkamy tutaj od niedawna i jesteśmy w trakcie nauki języka i nie chcemy nikogo urazić jakbyśmy coś źle powiedzieli.

- Tak znam ale własnie powinna pani oraz jak mniemam pani syn próbować i tak mówić wystarczy zapamiętać jedno zdanie i nie będą a chociaż nie powinni mieć urazu jak powie się coś źle.

- Jakie to zdanie ?

- No puedo hablar bien español, así que Lo siento por los errores

- Co to znaczy ? - odezwał się nieziemsko przystojny blondyn

- Nie umiem dobrze mówić po hiszpańsku wiec przepraszam za błędy, dobrze wiec w czym potrzebuje pani pomocy ?

- Próbuje się dostać do lekarza..... - lecz przerwała jej pielęgniarka
- La señora Rogacka, el médico está esperando (tłum. Pani rogacka, lekarz czeka)

- Przepraszam na chwilę mam wizytę kontrolną...czy mogła by mi pani pomóc wstać ? Jestem prawie ślepa

nieznajoma pomogła mi wstać ona i jej syn byli w szoku jak zobaczyli mnie z laską idąca do gabinetu lekarza, cóż mój wzrok od czasu wypadku znowu się pogorszył.
Po 15 minutach wyszłam i chciałam pomóc tym dwojgu.

- Wiec do jakiego lekarza musi się pani dostać ?

- Nie to nie jest konieczne . Trafisz sama do wyjścia ? Możemy ci pomóc.

- Ale z chęcią pomogę i spokojnie jestem tutaj raz w tygodniu więc znam już układ szpitala po za tym nie jestem całkiem ślepa. - mówiąc to uśmiechnęłam się

- Dobrze wiec potrzebuję się dostać do laryngologa

- To piętro wyżej, chodźmy zaprowadzę was.

- Dziękuje za przyprowadzenie nas tutaj ale proszę poczekaj odprowadzimy ciebie chociaż na autobus.

- No dobrze.

Ja i ten chłopak usiadaliśmy a jego mama poszła do gabinetu.

- Gdzie moje maniery jestem Kamil a tobie jak na imię ?

- Marika. Ile masz lat ?

- 19 a ty ? O ile w ogóle wypada zapytać o wiek bo podobno nie ? - uśmiechnął się łobuzersko mówiąc to

- 16, właśnie będę szła do szkoły średniej i nie wiem którą wybrać .

- Ja mam podobny problem w Polsce zawaliłem parę lat i też idę dopiero do szkoły średniej. Wybacz mi śmiałość ale jak to się stało, ze nie widzisz ? Oczywiście nie musisz odpowiadać jeśli nie chcesz.

Wzięłam głęboki oddech, dziś pierwszy raz wróciłam myślami do tamtego dnia.

- Słyszałeś o katastrofie samolotu na początku maja ? Z Francji do Polski ?

- Tak to była chyba największa katastrofa ostatnich miesięcy.

- Byłam tam, była cała moja klasa, to było okropne...moja koleżanka umarła a ja straciłam wzrok - napłynęły mi łzy do oczu, spływały mi po policzkach - potem go odzyskałam a teraz znowu trochę straciłam i teraz toczę walkę bym mogła znowu w pełni widzieć.

- To okropne. Przepraszam.

- Za co ?

- Za to, ze przeze mnie wróciłaś myślami do tego dnia.

Przytulił mnie, było to takie uroczę... tak pięknie pachniał. Nie chciałam nigdy oswobadzać się z tego uścisku.

- A nie chciałabyś mi udzielić korepetycji z hiszpańskiego ? W końcu od września zaczyna się szkoła i muszę znać język choć trochę.

- Jasne, daj coś zapiszę ci mój numer telefonu.

Długo jeszcze rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Po powrocie do domu pierwszy raz od katastrofy weszłam na FACEBOOKa, zmieniłam miejsce zamieszkania, status w związku i dodałam do znajomych parę dziewczyn i chłopaków ze szkółki wakacyjnej i sąsiadów. Dodałam nowe zdjęcia i wysłałam zaproszenie Kamilowi.
Po  ok 30 minutach już wiele osób skomentowało moje zdjęcia tekstami typu " Ty żyjesz ? , wow , świetnie wyglądasz, Hiszpania ci służy, gdzie się podziewałaś, tęsknimy, wracaj do Polski , kiedy się zobaczymy " i wiele więcej . Napisały również do mnie moje najlepsze przyjaciółki Sylwia, Wiktoria i Ania. Pisałyśmy długo... zaprosiłam je na sierpień do mnie..to już nie długo mam nadzieje, ze przyjadę.


MIESIĄC PÓŹNIEJ

W końcu zaczęłam wakacje, weszłam rano na FACEBOOKa i zobaczyłam zaproszenie do związku od Kamila Gonzalez. Jak się to, że on i jego matka był tanim tekstem na podryw. Aż dziwne, że jego matka dała się w to wciągnąć. Kamil jest w połowie hiszpanem jego ojciec to hiszpan a matka polka.
Od razu je zaakceptowałam po czym zeszłam na śniadanie. Gdy godzien później wróciłam było mnóstwo komentarzy, życzących mi szczęścia i wytrwałości itp

Nagle usłyszałam dzwonek gdy otworzyłam drzwi zobaczyłam mojego opalonego oraz nieziemsko przystojnego chłopaka, przyniósł kilka filmów na nasz wieczór filmowy.

- Hej kochanie myślałam, ze mamy wieczór filmowy - obejełam go i delikatnie ucałowałam

- Wiem ale nie mogłem tak długo czekać więc mamy jeszcze popołudnie dla siebie..pomyślałem, że możemy pójść na spacer nad rzekę ochłodzić się trochę.

- Tylko się przebiorę

- Czekam a i weź okulary to, ze już widzisz nie oznacza, ze nie musisz oszczędzać oczu

Marudził gorzej niż moja mama o to bym nosiła okulary .
Ubrałam szorty i top w końcu jest ponad 30 stopni ahhh te hiszpańskie upały.

- Misiu a może od razu zobaczymy czy są listy w naszej szkole ? hmm ?

- Dla ciebie wszystko - teraz on mnie przyciągnął do siebie i zaczął namiętnie całować

Oboje dostaliśmy się do naszej szkoły. CUDOWNIE. Resztę dnia spędziliśmy na spacerach i czułościach.
Do domu na nasz wieczór filmowy wróciliśmy ok 16, zamówiliśmy pizze i zaczęliśmy nasz wieczór.

Po dwóch godzinach poniosła ans namiętność i zaczęliśmy się rozbierać nawzajem, nagle zadzwonił dzwonek który totalnie zignorowaliśmy, zaczęliśmy się kochać i nie usłyszeliśmy, że ktoś otwiera drzwi kluczami byliśmy tak pochłonięci sobą, że ocknęło nas dopiero głośne

- NIESPODZIANKA !


- AAAAAAAA! - zaczęłam wrzeszczeć z reszta Kamil też, w pośpiechu zakryliśmy nasze ciała i upadliśmy z kanapy na podłogę, ostrożnie wyjrzałam kto krzyknął NIESPODZIANKA i zobaczyłam zażenowane moje przyjaciółki Sylwię, Wiktorią i Anię

- Dziewczyny co wy tutaj robicie ? Skąd miałyście klucz ?

- Twoja mama nam dała jak ans odbierała z lotniska, to miała być niespodzianka - powiedziała zażenowana Ania

- I jest, stracha nam napędziłyście...właśnie to jest mój chłopak Kamil - wskazała na niego - a to są moje przyjaciółki z Polski Ania, Wiktoria oraz Sylwia - pokolei na każda wskazywała

- Pozwolicie, że nie podam ręki moje panie i to, ze się oddale do toalety

Po tym jak Kamil uciekł do toalety by się ubrać ja toz robiłam przy przyjaciółkach. Byłam strasznie zawstydzona.

- Oj Mika ty to masz szczęście do facetów - w kocu powiedziała Sylwia

- I to wielkie - potwierdziła Wiktoria i Ania

- Ehh dzięki ?

- Jak go poznałaś ? - wypaliła Wiktoria

- Poznałam go w lipcu w szpitalu i uknuł podryw, który zadziałał i jesteśmy razem już z 3 tygodnie.

- To ja pójdę, długo się nie widziałyście pewnie macie dużo do obgadanie. Te amo Mika (tłum. kocham ciebie Mika) - mówił to będąc ciągle zażenowany, ale i tak pocałował Marikę na do widzenia

- Yo también te quiero (tłum ja ciebie też)

- A właśnie widzimy się jutro na tej gali w szkole na której wybieramy kursy tak ?

- Oczywiście - mówiąc to posłała mu całusa


Obgadały cała noc. Następnego dnia rano dziewczyny w końcu wspomniały o Michale i Marcinie.

- Mika musimy ci coś powiedzieć -rzuciły wszystkie

- Co się stało ? - mówiła popijając mrożone latte

- Chodzi o Michała i Marcina - oznajmiła Ania

- Michał i Marcin to przeszłość, żyjmy teraźniejszością dziewczyny.

- Ale oni są potwornie zazdrośni jak usłyszeli, że nas zaprosiłaś a ich nie naprawdę byli zazdrośni a gdy się dowiedzieli, że masz chłopaka to już w ogóle - wspomniała Sylwia

- Ehh Marcin wiedział, że jest tylko na pewien czas na moje ostatnie miesiące w Polsce...

- Ale widać zakochał się w tobie...- przewała jej Wiktoria

- Wiem, ja w nim też ale to nie miało sensu bo ciągle był we mnie zalążek uczucia do Michała, który nasilił się po katastrofie ale teraz zanikły , OBA. Jestem z Kamilem i kocham go.

Dziewczyny jeszcze chwile rozmawiały o nich potem wybrały się do szkoły gdzie poznały lepiej Kamila i zobaczyły jaką świetną parę tworzą. Pomogli im wybrać zajęcia do szkoły. Reszta pobytu dziewczyn była równie wspaniała a gdy nastał moment pożegnania wszystkie płakały.

- Teraz ty przyjedź do Polski - ze łzami w oczach mówiła Ania

- Przyjadę nie martw się, nie wiem kiedy ale przyjadę.

Po ich wyjeździe Marika postanowiła opowiedzieć Kamilowi swoją historię miłości w Polsce. I była w szoku jak powiedział, że jeśli będzie chciała to będzie mogła pobyć chwile ze swoją miłością z Polski jak tam pojedzie bo jej ufa i wie, że oni to przeszłość a on jest teraźniejszością więc nawet mała randka ze znajomymi by ich miłości nie zniszczyła.

sobota, 6 lipca 2013

Rozdział XV

Gdy się ocknęłam, dalej nic nie widziałam...ciemność
słyszałam natomiast głos, który kiedyś wywoływał u mnie ciarki dalej to robił...
był to głos Michała.

- Cześć Mika , jak tam ? Dobrze się czujesz ?
- Michał to ty ? Co ty tu robisz ? Gdzie Marcin ?
- Pozwolił mi przyjść do ciebie pierwszemu, widział jak....
wyczułam, że tu się zawahał
-No kontynuuj
-Nie nie ważne
-No dobrze...a powiedz mi jak reszta klasy ?
- Maria nie żyje, znaczy jest w śpiączce ale lekarze nie dają sazns
-Co Barb ? Nienawidzę jej ale jednak nie chce by umierała
-Będzie dobrze.
-Aa z tobą co jest ? Jakie obrażenia miałeś ?
-Poparzenia głównie...dobra ja już idę, musisz odpoczywać, Marcin niedługo będzie
-Michał..czekaj
-Tak co się stało ?
-Dzięki ze jesteś..
-Zawszę będę...cześć

Co się ze mną dzieje ? Zaczynam znowu coś czuć do Michała, właściwie to zawsze czułam...i nagle urwał mi się film chyba usnęłam, nie wiem czy to sen czy rzeczywistość ale słyszałam jakby pożegnanie Marcina...czas wyjaśnić wszystko  .


***
Parę dni później

***

Już widziałam, miałam dziś wyjść do domu - cieszyłam się ale ciągle myślałam o tych słowach, słowach, które słyszałam podczas mojego snu, słowach mojego chłopaka Marcina - " Mimo iż ciebie bardzo kocham, i wiem ze ty mnie też muszę ci pozwolić odejść, już czas na to, tak jak obiecałem "

Może on wie, ze coś czuje do Michała ? A jak tak to kogo mam wybrać ?
Jak byłam z Michałem to to było pięknie
ale krótko...












a z Marcinem, podobnie jak z jego bratem Michałem jest pięknie ... z jedna różnicą nasz związek trwał, któy nawet na początku był dla zgrywu, pocieszenia a potem dopiero stał się miłością
















Kogo wybrać ?
Michała ?

















czy Marcina ?


















dojrzałego Marcina czy niedojrzałego Michała ?
chłopaka w moim wieku czy starszego ?
czas zmian nadszedł, przemyśleń już czas ....


*
**
***
****
*****
****
***
**
*

Pytania ? -> http://ask.fm/magnetic96
ZAPRASZAM :)


piątek, 28 czerwca 2013

Rozdział XIV

rozmowa telefoniczna

- Halo ?

- Marcin ? Tutaj mama Mariki

- Coś się jej stało ? Proszę mówić ! Czemu pani milczy  ?

- Nie wybudziła się po prostu i chciała z tobą porozmawiać .

- Jutro rano do niej przyjadę, dziś naprawdę nie mogę.

- Dobrze . Przekaże jej.

***

- I jak mamo ?

- Jutro przyjedzie do ciebie .

- Mamo umyj mnie trochę, włosy i w ogóle . chce wyglądać ładnie :)

- Zapytam pielęgniarek czy mogę .

- Dobrze mamo. aaa

***

- Mamo . mamo ! mamo chodź tutaj !

- Kochanie co się stało

- Nic nie widzę , mamo co się dzieję

- Kochanie będziesz miała właśnie operacje na oczy, będziesz widzieć ale do końca życia będziesz okulary nosić

- Mamoo... zadzwoń do Marcina

***

Podczas operacji byłam świadoma...to było najgorsze przeżycie w moim życiu
Słyszałam rozmowy lekarzy...o komplikacjach, w pewnym momencie zasnęłam nawet nie wiem kiedy
obudziłam się na sali  okazało się że moje serce stanęło na 3 minuty - to straszne ale na szczęście nie stały się żadne groźne zmiany w mózgu, zabieg na moje oczy udał się ale tak jak mówiła matka muszę nosić okulary , nie szkła kontaktowe - OKULARY !!!

***

na razie dałam krótki, by zobaczyć czy ktoś to w ogóle jeszcze czyta, mam nadzieje że tak bo mam całe wakacje na tą historię. bądźcie aktywni bo dziś , ewentualnie jutro zdecyduje czy będę kontynuowała tego bloga. liczę na was :******