środa, 15 października 2014

4 - Złudne uczucia...

Minął tydzień...rozpoczął się nowy dzień. Dzień w którym Amelia miała przyjść do szkoły.
Marcin ciągle miał wyrzuty sumienia po tym co zaszło, przez niego Dennis ciągle była w śpiączce.
Nie znał jednak on losów dziewczyny którą wtedy zobaczył...i jej chłopaka.

Marcin wbiegł spóźniony do klasy i zobaczył że w jego klasie jest kolejna nowa dziewczyna.
Marcin szybko zdał sobie sprawę kim ona jest - to dziewczyna ze szpitala, ta którą z samochodu musiała wyciągać straż pożarna.

- Marcin...znowu spóźniony. Zajmij miejsce. - Marcin pomaszerował na miejsce po drodze bacznie przyglądając się TEJ dziewczynie.

- A więc przed tym jak Marcin nam przerwał mówiłam że dzisiaj do naszej klasy doszła nowa dziewczynka, przedstaw się skarbie. - Amelia wstała i zaczęła mówić

- Jestem Amelia, jestem siostrą Kathy. No w sumie to chyba tyle..bo co tutaj więcej mówić

Marcin kiedy tak patrzał na Amelię zdawał sobie sprawę jak urodziwa ona jest, zauważyli to jego koledzy, którzy wyraźnie mieli z niego ubaw. Lekcja przebiegła bez zbędnych komplikacji.
Na przerwie znajomi Marcina rozpoczęli szereg pytań.

- Marcin widzę że znalazłeś sobie nowy cel, a co z Dennis?

- No właśnie stary zapomniałeś o nie?

- To nie o to chodzi..

- A o co? Stary nam możesz powiedzieć

- To ta dziewczyna...ta która była w tym drugim samochodzie w który wtedy wjechałem

- Ooo stary masz przerąbane

- Wiem

Mijał czas a z czasem Amelia zaczęła się coraz bardziej podobać Michałowi,
Amelia również zaczęła dostrzegać Marcina...ale nie chciała sobie na nic pozwolić
przynajmniej puki Mark się nie obudzi.

Amelia i Marcin często się spotykali, głównie z powodu szkoły...ale Marcin zaczynał mieć jakieś uczucia względem Amelii.


Wiem, wiem krótko ale wiem co ma być w tej historii tylko nie wiedziałam jak do tego dojść...
Jak widzicie pod koniec tego rozdziału trochę skoczyłam w czasie...w kolejnym rozdziale znowu będzie skok :)


niedziela, 5 października 2014

3 - Wina

Kolizja obu samochodów była nieunikniona. Marcin wjechał dokładnie w bok samochodu przy kierowcy, co miało straszne konsekwencje. Dla wszystkich zapadła ciemność. Jakiś czas później obudził się Marcin, w okół było pełno sanitariuszy, 4 karetki pogotowia i wóz strażacki. Okazało się że nie można było wyjąć z samochodu Amelii oraz Marka. Strona Amelii była wgnieciona w drzewo a Marka od samochodu Marcina. Marcin widział jakich dokonał zniszczeń na nic niewinnych ludziach. Marcin zobaczył Amelie..krew spływała jej po twarzy, czuł się okropnie...nie wiedział co ma myśleć i robić...aż znów nastała ciemność.

Minął tydzień...Marcin już dawno odzyskał przytomność natomiast Dennis, Amelia i Mark nie mieli tyle szczęścia. Marcin ciągle pozostawał w szpitalu...dzisiaj czekała go rozmowa z policją.

- Zdajesz sobie sprawę młody człowieku do czego doprowadziłeś? Mogłeś zabić tych ludzi.

- Wiem, nie wiem nawet jak dam radę z tym żyć... - Marcinowi zbierało się na płacz, to całe wydarzenie bardzo go dotknęło - Nie wybaczę sobie nigdy jeśli Dennis i tamta dziewczyna i chłopak...jeśli oni...

- Piłeś alkohol?

- Tak...To była impreza ale pod koniec już nie piłem by rano móc jechać

- Ile spałeś przed jazdą samochodem?

- Nic

- Po całonocnej imprezie wsiadłeś do samochodu?

- Tak..mieszkamy niedaleko więc uznałem....

Rozmowa jeszcze chwile trwała...Marcin oczywiście jeszcze nie mógł ponieść żadnych poważnych konsekwencji poza zabraniem prawa jazdy. Kolejny dzień wydawać się mógł że będzie jak inne ale nie był.  Marcin już wczoraj po przesłuchaniu wyszedł ze szpitala więc dzisiaj mógł odwiedzić Dennis w szpitalu. Nagle aparatura przy łóżku Amelii zaczęła pikać a ona się dusić, Marcin szybko pobiegł po pomoc...nic poważnego na szczęście się nie stało - to wszystko było konsekwencja wybudzenia się Amelii.

- Gdzie ja jestem? Co się stało?

- Jestem dr. Parker...jesteś w szpitalu ty..

- W szpitalu? Jak to? Jak to się stało? Gdzie jest mój chłopak?

- Mieliście wypadek, samochód wjechał prosto w was..twój chłopak jeszcze się nie obudził

- Chce go zobaczyć - Amelia próbowała już wstać ale doktor ją powstrzymała

- To jest niemożliwe, jesteś za słaba

Doktor Parker wyszła..Amelii chciało się płakać. Nagle poczuła że jest obserwowana i spojrzała w kierunku drzwi. Ujrzała chłopaka (Marcina) jednak nim dokładnie się mu przyjrzała zniknął.


sobota, 4 października 2014

2 - Harrisburg

Nadszedł koniec tygodnia a przyjaciele Amelii postanowili zrobić jej niespodziankę.
Postanowili całą grupą pojechać do Harrisburga...obejrzeć jej nowy dom...szkołę...całą okolice.

- Mamo nie uwierzysz co oni wymyślili?

- Co takiego?

- Mamy zamiar jutro pojechać do Harrisburga. Wiesz zwiedzimy trochę...zobaczymy nasz nowy dom...moją szkołę. Chcę poznać okolicę - nie będę chociaż całkiem zielona na starcie

- To wspaniale kwiatuszku....może Kathy weźmiesz ze sobą?

- Pytałam ją..i nie ma ochoty.

- No dobrze a teraz leć do szkoły...nie chcesz się chyba spóźnić w twój...ostatni dzień

- W sumie to byłoby ciekawe...pa

Rodzice Amelii i KC postanowili że wcześniej wypiszą je ze szkoły, potrzebują pomocy przy przeprowadzce. No i jeszcze formalności związane z nową szkołą

***

W Harrisburgu uczniowie żyli już imprezą która miała się odbyć wieczorem.

- Marcin....muszę ciebie o coś zapytać

- Tak skarbie?

- Czy nie uważasz że nie jestem dla ciebie za sztywna?

- Sztywna? Nie bardzo rozumiem...

- Spójrz jak ja wyglądam...jak stara baba...te ubrania i wszystko

- Mi się taka podobasz

- Ale ja się sobie nie podobam! Musimy pójść na zakupy...nie chcę być dłużej taka sztywna

- Okej. Pójdziemy po lekcjach, przed imprezą - Marcin pochylił się nad Dennis i ją ucałował w czoło

***

Po szkole Amelia razem ze znajomymi szykowali się do porannej podróży.

- Amii...mamy problem

- Jaki?

- Ja i Annabell nie możemy jechać z tobą i Markiem

- Co czemu?

- U mnie matka mi zabroniła bo to daleko i w ogóle a wiesz że moja i jej matka się przyjaźnią co nie? No wiec moja matka nagadała jej i ona też nie może

- Szkoda...myślałam że pokaże wam mój nowy dom...mama dała mi nawet klucze byśmy mogli tam zanocować

- Użyj domu....będziesz tylko ty i Mark...

- Co ty...Blanca nie jestem jeszcze gotowa na to

- Ale wiesz romantyczny nastrój....ahh...nie wiadomo co zrobi z człowiekiem

- Ty,,, głupku mój - Amelia podeszła do przyjaciółki i ją uściskała - Nie chce zostawiać moich najlepszych znajomych....i Marka.

- Hej, Amii spokojnie, będziemy się odwiedzać...zobaczysz. Nasza przyjaźń przetrwa

Nastała sobota. Mark i Amelia wyruszyli w podróż do Harrisburga. Drogi nie były zapełnione więc szybko dojechali do celu...bo w ok 1 godz. Zaczęli zwiedzać miasto, oboje byli pod wrażeniem jego piękna. Następnie pojechali pod nową szkołę Amelii i KC.

- A więc tutaj się będę uczyć za tydzień.

- To coś innego niż w Gouse...i to znacznie.

- Tak...pewnie jest tutaj od groma bogatych, snobistycznych ludzi..

- Pewnie masz racje - Mark objął Amelię i pocałował ją w szyję - Tylko błagam nie stań się snobką

- Chyba nie sądzisz że mogłabym? - Amelia lekko oburzona odwróciła się w stronę Marka

- A kto wie..może poznasz tutaj kogoś  i mnie zostawisz  bo będziesz zmęczona odległością

- Albo to ty mnie zostawisz - Amelia przysunęła się bliżej Marka

- Niemożliwe

- Nie?

- Nie - i pochylił się by pocałować ją bardziej namiętnie.

Następnym celem ich podróży był dom Amelii. Obejrzeli go wspólnie...
Nastał poranek, Amelia i Mark spędzili noc w pokoju Amelii lecz do niczego nie doszło miedzy nimi. Postanowili wyjechać z rana. Już z mieli wyjeżdżać z miasta gdy nagle uderzył w nich samochód. W obu samochodach jechały po dwie osoby. Marcin jeszcze senny (nie pijany a senny) postanowił już wracać do domu bez żadnej drzemki. Pojechała z nim oczywiście jego dziewczyna Dennis...lecz niestety Marcin zasnął za kierownicą i wjechał w prost w samochód w którym jechała Amelia i Mark. Samochód Marcina wjechał prosto w nich z zakrętu.


piątek, 3 października 2014

1 - Przeprowadzamy się.

Amelia była dobrą uczennicą, popularna nie była ale miała grono swoich przyjaciół. Czuła że to miejsce należy do niej, że tutaj musi zostać. Bo w sumie po co miałaby się przeprowadzać skoro tutaj ma przyjaciół, chłopaka, szkołę....dorastała tutaj całe dzieciństwo. Co z tego że jej życie nie było usłane różami, a jej rodzina borykała się z różnymi problemami - była szczęśliwa.
Niestety rodzice zaburzyli jej to szczęście w pewien środowy poranek.

- Cześć mamo, tato - powiedziała zbiegająca po schodach Amelia - Część KC ( Kathy Cam)

- Cześć skarbie..co chcesz na śniadanie? - zapytała z troska mama

- Wszystko co zrobisz będzie świetne

- Amelia, Kathy...musimy porozmawiać - przerwał na chwile - Dostałem nową, lepiej płatną prace

- To wspaniale tato - powiedziała KC

- Naprawdę genialnie. A gdzie? 

- I tutaj mamy problem to ponad 50 km stąd....nie wiem jak wam to powiedzieć dziewczyny ale... czeka nas przeprowadzka

-Co?! - obie siostry były w szoku na dźwięk tych słów

-  Dziewczynki spokojnie....nie mamy wyjścia

Rodzice wytłumaczyli wszystko Amelii i KC. Najbardziej smutna, zła była Amelia bo ona miała chłopaka, KC ze swoim nie była już 2 tygodnie. Dziewczyny przez weekend jakoś uporały się z myślą że jest to ich ostatni miesiąc w Gouse (tak wymyśliłam tą nazwę teraz xd)....teraz musiały tylko poinformować o tym swoich znajomych a Amelia chłopaka.

KC już powiedziała swoim znajomym o przeprowadzce - wszyscy byli smutni ale obiecali sobie że będą się odwiedzać, że wszystko będzie dobrze. Z Amelią nie poszło tak dobrze....cały dzień próbowała powiedzieć. W końcu po lekcjach jak była ze znajomymi na pizzy....oni zareagowali.

- Amii co jest? Cały dzień jesteś jakaś przygnębiona

- Właśnie skarbie co jest?

- Próbuję wam o czymś powiedzieć cały dzień...ale nie wiem jak.

- Możesz nam powiedzieć o wszystkim....jesteśmy twoimi przyjaciółmi

- Chodzi o to że....przeprowadzam się

- Co jak to?! Kiedy? Gdzie?

- Mój tata dostał nową pracę w Harrisburgu no i musimy się tam przenieść......za 2 tygodnie

Przyjaciele jeszcze rozmawiali, wspierali Amelię na duchy bo widzieli że wcale nie chce wyjeżdżać z Gouse.
***
Marcin mieszka w Harrisburgu. Należy do drużyny koszykarskiej ale mimo to jest przeciętnie popularny. Ma dziewczynę Dennis Cloud - dziewczyna była szefową gazetki szkolnej.
Ich życie nie było jakieś nadzwyczajne, skupiało się głównie na szkole i imprezach organizowanych przez przyjaciół.

- Siema Marcin....Dennis

- Siema..co tam?

- Jest impreza w piątek u Sky....przyjdziecie?

- Co sądzisz kochanie? Masz ochotę na imprezę?

- Hmmm, sama nie wiem. Będzie coś fajnego o czym mogę napisać?

- Zagra zespół...Lemon Tree

- Oooo Marcin...idziemy!

***
W następnej części:
Amelia razem z przyjaciółmi postanowili pojechać do Harrisburga.
Impreza u Sky.

czwartek, 2 października 2014

NOWA HISTORIA :)

Jednak będzie inna historia :D
Natchnęło mnie po dzisiejszej lekcji języka polskiego....omawialiśmy 
"Dziady cz. IV" - fragmenty tylko xd
Pewnie was ciekawi co mnie w tym zaciekawiło...a mianowicie że nie 
była to miłość z happy endem....
Co mnie natchnęło by więcej tragedii wprowadzić w moje historię :)
Mam nadzieję że wam się spodoba - zapraszam na PROLOG do rozwinięcia :)

czwartek, 4 września 2014

18 - END

Minął miesiąc od powrotnego koncertu. Lena dalej nie chciała spotkać się z Anthonym
choć ten ciągle o to zabiegał.
Lena czuła się już lepiej po zerwaniu z Anthonym.
W końcu postanowiła odebrać swoje rzeczy z ich wspólnego mieszkania
nie chciała jednak go tam spotkać wiec chciała iść w godzinach kiedy on pracuję.

niedziela, 17 sierpnia 2014

17 - Nowa piosenka

Lena mieszkała teraz u Amy i jej chłopaka (Polaka) Marcina.
Oboje ją wspierali w trudnych chwilach. Anthony ciągle próbował się skontaktować z Leną ale na próżno.
Ona nie chciała mieć nic z nim wspólnego. Jej przyjaciółki bardzo się o nią martwiły, była załamana, a już za parę dni miał się odbyć ich koncert powrotny.