środa, 23 kwietnia 2014

1 - Nowy początek

Michèle z mamą i siostrą własnie doleciały do Polski. Dla Michèle była to pierwsza wizyta od lat. Dla Ophélie pierwsza wizyta w życiu, mimo iż znała język polski, jej biologiczni rodzice byli Polakami to ona czuła się tutaj opco bo czuła się w 100% Francuzką. Zamieszkali pod Warszawą tam gdzie kiedyś mieszkali dla Michaliny było to cudowne uczucie dla Ofelii wręcz przeciwnie. Według niej to przez jej "siostrę" musiała czekać aż 8 lat na swoją nowa rodzinę. 
W ich rodzinnym mieście było przedszkole, podstawówka, gimnazjum i szkoła średnia (LO, T. ZSZ). Michalina wybrała oczywiście LO, wahała się nad klasą językową a naukową ale w końcu poszła do tej pierwszej. Ofelia nie lubi się uczyć więc wybrała zawodówkę o profilu sprzedawca ale gdy zobaczyła jak dumna jest z Michaliny mama postanowiła być lepsza i pójść do klasy naukowej. Chciała choć raz poczuć dumę matki.

I Dzień w szkole.
Michalina i Ofelia weszły razem z matką do szkoły, skierowały się w kierunku sekretariatu. Była przerwa. Przy szafkach stał wysoki zielonooki brunet, przeszły ją ciarki. On też jej się przyglądał ale to nic dziwnego była nowa i ubrana bardzo schludnie a może patrzył on na Ofelię ubraną bardzo nie schludnie ?
Zadzwonił dzwonek, korytarz opustoszał.

- Mamo musimy się pospieszyć! Lekcje się już zaczęły.

- Oj nie przesadzaj prymusko i tak nam trochę zajmie w sekretariacie, ze minie czasu i i tak byśmy były spóźnione. - odparła Ofelia

Jak sie okazało całkiem szybko przebiegła akcja rekrutacyjna i już po 10 minutach zostałyśmy oprowadzone do klas.

Puk. Puk.

- Proszę. - głos nauczyciela zza drzwi

- Witam, chciałam ogłosić, że mamy nową uczennicę i to właśnie została przypisana do waszej klasy. Przeniosła się z Francji. Michalina chodź - Michalina weszła, oczy klasy skupiły się na niej - To jest właśnie Michalina La Mettrie.

- Właściwie to mam na imię Michèle La Mettrie. 

- Tak ale Michalina to polski odpowiednik tak ?

- Tak ale nie lubię go.

- Cóż miło cię poznać Michalino..

Michèle - poprawiłam

- Dobrze, jestem wychowawcą tej klasy. Zajmij miejsce obok hmm.. Jak dobra jesteś z języków ? Jakie znasz ?

- Polski i francuski to oczywiste ale i angielski, niemiecki, hiszpański, portugalski, włoski, grecki i uczę się rosyjskiego i języków skandynawskich.

- Jestem pod wrażeniem. I te wszystkie języki były obowiązkowe we Francji ? 

- Nie. Obowiązkowy był francuski, angielski i niemiecki lub hiszpański ja wybrała oba i parę dodatkowych.

- A czemu tak wybrałaś ? Aż tyle ?

- Bo każdy język jest interesujący. I aż chce się go poznać.

- Dobrze wiec usiądź może obok Karoliny o tam - wskazał na dziewczynę w okularach i lekko zmierzwionych włosach. 

Zajęłam miejsce i reszta lekcji minęła już bez komplikacji, no może po za faktem, że dwie dziewczyny bacznie mnie obserwowały.  Kim one są ? 

W innej klasie.

- Klaso to jest Ofelia La Mettrie, przeniosła się z Francji.

- Dobrze, jestem teraz twoim wychowawcą. Wiec zajmij miejsce obok Noela - wskazał na niego - niech obcokrajowy siedzą razem.

- Dobrze ale moi rodzince to Polacy

- Z takim nazwiskiem? Proszę nie ściemniaj mi tutaj. Zajmij miejsce. 

Poszłam na miejsce. Po chwili dodałam.

- A kto powiedział, że to moje prawdziwe nazwisko. Znaczy, że mam je od urodzenia ?

Pierwsza dzień Michaliny minął bez komplikacji a wręcz cudownie. Zaprzyjaźniła się z Karoliną. Zdobyła parę pozytywnych ocen. Natomiast Ofelia nie zabłysnęła nie radziła sobie. ale zaprzyjaźniła się z Ksenią poboczną i dobrą koleżanką Dominiki i Marty.

W domu okazało się że ich szkoła ma coś w rodzaju portalu za pośrednictwem którego można się poznać nie zważając na to kim się jest. Ale zwykle dziewczyny i tak każdy pisał czyj to numer. Michalina i Dominika postanowiły zapisać się ale nie zdradzać swoich imion. Nawet sobie nawzajem nie powiedziały, że dołączają do czatu. 

- I jak twój pierwszy dzień Ofelia ?

- A co masz zamiar się naśmiewać  ?! Bo co bo niby mądrzejsza ?!

- Wnioskuję, ze nie za dobrze. Mogę ci pomóc naprawdę. Tylko przyjdź do mnie a pomogę ci zawszę. 

Michalina poszła do swojego starego a zarazem nowego pokoju. Nagle usłyszała pikanie. To był jej telefon. Czy to możliwe, że tak szybko działa ten czat ? Że ktoś chciał z nią pisać? 

*NN*
Pierwszy raz widzę tutaj twój numer. Jesteś nowa ?

~~ Jeśli powiem prawdę to od razu skapnie się kto jest nowy... nie nie powiem mu . Powiem pół-prawdę~~ myśli

*odp*
To, ze mojego numeru tu nie widziałeś nie musi oznaczać, ze jestem nowa. Może mam nowy numer ? Może po prostu wcześniej nie chciałam bawić się w tą grę? Pomyślałeś ?

I tak rozpoczęła się moja fascynacja nieznajomym. Chciałabym wiedzieć kim on jest. O ile to on?! Nie to na pewno on. Ciekawe czy by mnie polubił ? Nie! Na pewno nie! Pewnie nie jestem w jego typie... a szkoda

Nasza konwersacja trwała już parę miesięcy. W tym czasie zdobyłam więcej znajomych byłam popularną wśród nie popularnych o ile tak to można nazwać. Moja siostra Ofelia stała sie poboczną tj. Ksenia jej BFF poboczną szkolnej elity...moich dawnych najlepszych przyjaciółek - Dominiki i Marty - które teraz z każdego kto choć ma trochę oleju w głowię wyśmiewały. No chyba, ze go lubiły. Lub był chłopakiem. Lub grał w drużynie i by utrzymać się w niej musiał mieć dobre stopnie...w miarę dobre, o ile 3 można nazwać dobrą oceną. 

Zbliżał się bal wiosny. W tym roku miał to być bal maskowy. Moja mama uparła się, ze muszę iść. Nie obchodziło jej to, ze nie mam chłopaka i głupio iść samej. A Ofelia ? Ona znalazła choć nie wiem czy to coś poważnego. Jest chyba z nim bo wybrały go jej D. i M. 

- Mamo serio muszę iść na ten bal ? -błagalnie

- Tak.

- Ale ja nie mam chłopaka. Głupio iść samej!

- Masz miesiąc może kogoś poznasz. Idź kup dziś sukienkę. Może na zakupach kogoś poznasz.

W centrum handlowym obleciałam masę sklepów, w końcu znalazłam taki w którym mogłabym się ubrać. 
Gdy tak szukałam sukienki kontem oka dostrzegłam tego chłopaka ze szkoły, wielkiego pozera. Miał chyba na imię Noel i swoją popularność zawdzięczał swojej dziewczynie Dominice. Nagle ktoś poklepał mnie po ramieniu to była Dominika.

- Ooo szukasz sukienki ? Nie mów że na bal.

- A nawet jeśli to co ? 

- Naprawdę chcesz iść ? Sama ? Troszkę żałosne.

- Marta też idzie sama prawda? Żałosne nie sądzisz.

Przez chwilę patrzyłyśmy na siebie gniewnie.

- Zmieniłyście się z Martą.

- Bywa. - mówiąc to odwróciła się na piecie i wyszła ze sklepu - Noel! - on lekko jakby wystraszony pobiegł za nią.

*pik*pik*

*NN*
Wybierasz się na bal?

*odp*
Może a co ?

*NN*
Spotkamy się ?

*odp*
Nie wiem, pewnie masz dziewczynę i by mnie zabiła.

Już nie odpowiedział. A ja dostrzegłam piękną sukienkę do której nawet maskę przy kasie widziałam. 
Zostało mi trochę pieniędzy wiec może małe zakupy? Nie będziemy już szarą myszką.
Mama była ze mnie dumna, że robię krok do przodu by poznać jakiegoś chłopaka.

W weekend wysłała mnie do sklepu gdzie wpadłam na niego. Był bardzo przystojny i starszy, o tak na pewno starszy. Przez jakiś czas spotykaliśmy się, randkowaliśmy aż w końcu zostaliśmy parą. Wszystko było by dobrze gdyby nie *NN* . Ciągle pisał, domagał się odpowiedzi kim jestem a sam nie miał odwagi napisać.
Napisałam mu, ze poznałam kogoś i jesteśmy razem a on na to, ze też ma dziewczynę i to niczego nie zmienia. A zmienia! 

Dziś idę na uroczystą kolację na której poznam rodziców mojego chłopaka. Ich dom był niesamowity co znaczy że są bogaci. Stół czekał już nakryty, cztery miejsca były już zajęte. Przez jego braci i ich dziewczyny. To chyba była taka kolacja zapoznawcza. Zajęliśmy miejsca obok i wtedy ujrzałam tego przemądrzałego Noela. Oni są braćmi?! Obok niego siedziała Dominika, która zdziwiła się na mój widok. Natomiast Noel przyglądał mi się badawczo. Co coś złego włożyłam ? Niemodne wsuwki do włosów? I wtedy zdałam sobie sprawę, że mam na sobie naszyjnik od *NN*. Umówiliśmy się, że podrzuci go koło fontanny w centrum miasta. Bardzo ta osoba chciała mi coś dać. Czy to możliwe, ze osoba z która piszę od tylu miesięcy siedziała tuż na przeciwko mnie? 

- Ciekawy naszyjnik. Skąd go masz? - zapytał nagle

- A co? Aż taki zły? 

- Intrygujący... więc skąd ? - nie dawał za wygraną. Szybko myśl, jakaś wymówka.

- Wypadł raz jednej dziewczynie w centrum - jego oczy się zaświeciły - pobiegłam by jej go oddać ale ona tylko rzuciła, że nic dla niej nie znaczy i bym sobie wzięła bo mi będzie pasował. 

- Wspaniałomyślna - odparł mój chłopak. - chcesz taki kolejny? z chęcią ci kupię - zarumieniłam się. 

- No i to bardzo, w końcu są w nim cyrkonie i diamenty.

- Co jest ?! - nie mogłam uwierzyć własnym uszom.

- No, jest cenny. Lepiej go pilnuj.

Przez resztę wieczoru cały czas mi się przyglądał. Wiedział, że kłamię ? To on ? Mam nadzieję, że nie bo to było  by wielkie rozczarowanie. Przecież NN jest oczytany, mądry jest..jest zupełnie inny niż ten pozer. Nie to nie może być on !

wtorek, 22 kwietnia 2014

PROLOG #2

Michèle ( Michalina ) 16 lat. Jej ojciec jest francuzem a mama polką. Gdy miała 8 lat przeniosła się z rodziną do Francji. Jej rodzice się rozwiedli i teraz Michèle wraz z mamą wraca do Polski. Ma talent wokalny, aktorski, muzyczny. We Francji osiągała najlepsze wyniki w nauce i zawsze była lepsza od swojej siostry Ophélie (Ofelia) nie tylko pod względem artystycznym i naukowym ale i pod względem popularności. 


Ophélie (Ofelia) 16 lat. Przyrodnia siostra Michèle. Została adoptowana przez rodziców Michèle we Francji kiedy była jeszcze niemowlęciem. Zawsze była porównywana do idealnej siostry. Teraz planuję zemstę.








Marta i Dominika 16 lat. W podstawówce były najlepszymi przyjaciółkami Michèle.
Teraz są najpopularniejszymi dziewczynami w liceum, nie pozwolą by ktokolwiek je zdetronizował.  Rodzice Marty pracują jako lekarze, natomiast ojciec Dominiki jest prawnikiem i ukrywa prawdę na temat jej matki.







Karolina 15 lat. Najmądrzejsza dziewczyna w szkolę. Ze względu na swoje wyniki przeskoczyła jedną klasę. Jej marzeniem jest to by jej przyjaciółkami zostały Marta i Dominika.
Skrycie kocha się w bracie Dominiki.











Łukasz 18 lat. Starszy brat Dominiki. Raz nie zdał więc jest w 2kl LO.
Interesuję się komputerami, motorami, sportami. Tak naprawdę jest geniuszem ale przez swoją siostrę jest postrzegani inaczej. Przez nią udaję kogoś innego.











Noel 17 lat. Jego rodzina pochodzi z Stanów Zjednoczonych. Jest kapitanem drużyny koszykarskiej.
Jest chłopakiem Dominiki. Lecz dopiero później pozna swoją prawdziwą miłość.











Będzie jeszcze wiele innych postaci opisywanych regularnie ale te są najważniejsze :)

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Rozdział XX

Następnego dnia Marika szybko ulotniła się do szkoły nie miała zamiaru jeść śniadanie z Michałem, Marcinem, ich siostrą oraz rodzicami. To by było strasznie nie zręczne. Spotkała się ze swoimi przyjaciółmi pod szkołą do której weszły dumnym krokiem jakby one tutaj rządziły. Nagle Marika dostrzegła swoje przyjaciółki z którymi od miesiąca nie rozmawiała, one też ją zauważyły.


- esperar, tengo que hablar con ellos (tłum czekajcie muszę z nimi porozmawiać)- wskazała na Ania,Wikę i Sylwię

- bien, vamos a esperar (tłum okej poczekamy)

Dziewczyny patrzyły jak Marika idzie w ich kierunku, myślały czego chcę.

- Dziewczyny ja już dłużej tak nie mogę, tęsknię za wami - zdeklarowała

- To już się na nas nie gniewasz ? - zapytała Sylwia

- Nie bo miałyście racje, byłyśmy okropne. Ale chyba właśnie taka jest cena popularności - zmiana charakteru. Ale ja i dziewczyny postanowiłyśmy się zmienić i chyba nieźle nam idzie. Chcą was poznać.

- Tak bardzo tęskniłam za tobą. - ze łzami powiedziała Wiki i rzuciła się do uścisku

- Tak żałuję, że mieszkasz tam a nie tutaj . - dodała Ania

- Wiem ja czasami też, bo was tam nie mam. - mówiąc to uroniłam łezkę


- Okej więc gdzie trafiłaś ? Do kogo ? - zapytała Wiki

- Do Michała i Marcina. - zdołowana powiedziałam

- O matko musi ci być ciężko - zatroskana Sylwia

- Tak zwłaszcza, że Michał chyba ciągle coś do mnie czuję

- A ty do niego ? - Sylwia

- Nie, mam Kamila. Tak bardzo za nim tęsknie.

- A on od zawsze mieszkał w Hiszpanii ? - Ania

- Nie, mieszkał w Polsce. Mniej więcej w tym samym czasie co ja się przeniósł.

- A jak on ma po polsku na nazwisko ? Gonzalez ? Nie sadzę.

- Chyba Gądzki, bo tak wychodzi z tłumaczenia. Na przykład ja jestem Marica Permatino a nie jak tutaj Marika Piekarska. Choć w sumię głównie używam swojego drugiego imienia Mari lub po prostu Mika.

- Dlaczego ? - Wika

- Moje imię po hiszpańsku może być używane jako obraźliwe określenie mężczyzny .

Reszta wizyty była tylko lepsza Marika pokazała swoim znajomym swoje miasto i to co było warte zobaczenia. Wróciła do Hiszpanii w dobrych stosunkach ze swoimi przyjaciółkami, które zostały zaakceptowane przez jej nową grupę. Dalej była popularna i wredna ale ograniczyła się, w końcu musiała być trochę wredna by utrzymać się na szczycie. Jeśli chodzi o Kamila to dalej tworzą idealny związek.
Zostali nawet wybrani na parę królewską na balu maturalnym. Marcin uporał się ze swoimi uczuciami i przyjaźnią się z Mariką a jego dziewczyna stara się to akceptować. Natomiast Michał ciągle cierpi z powodu straty Mariki, która wolała jej brata od niego a potem Kamila. Jaki z tego wniosek powinien wziąć ? Nigdy nie poniżaj, obrażaj itp dziewczyny, która ci się podoba bo to jej nie imponuję a wręcz przeciwnie zniechęca.







KONIEC
Jeszcze dziś pojawi się prolog do kolejnej historii.
Będzie ona podobna do historii Mariki ale bardziej dopracowana.
Nowa bohaterka tj. Marika zazna chwili szczęścia, bólu by potem mogło być już dobrze...albo i nie :)

niedziela, 20 kwietnia 2014

Rozdział XIX

Goście Mariki widzieli ją w szkole jak się zachowuję. Była inna. Stałą się popularna.
Obserwowały ją cały dzień, byli oburzeni jak się zmieniła. Stałą się wredna.


W dom byli sami, mamy Mariki nie było. Więc postanowili zacząć rozmowę, której nikt nie chciał zacząć.

- Słuchaj Marika musimy pogadać .

- O co chodzi Barb ?

- Stałaś się suką !

Po tych słowach Marika oburzyła się.

- Słucham ? I mówi to kto  ? Suka. Nie znasz mnie wiec nie masz prawa mnie oceniać !

- Ale Mika ona ma racje zmieniłaś się - dodało nieśmiało Ania

- Co więc dla ciebie też jestem suką ?

- Nie ale stałaś się wredna

- Nie znacie reali w tej szkole, ludzi. Ludzie się zmieniają, przez miejsce, ludzi i życie.
Wg nie mam ochoty z wami rozmawiać ! Zawiedliście mnie, zwłaszcza wy Ania, Sylwia i Wiki.
Myślałam, że jesteśmy przyjaciółkami.

- Mika czekaj - wołała Sylwia, ale już się nie zatrzymała

Reszta wymiany minęła szybko, dziewczyny były bardzo pokłócone. Do Polski wyjechały w złych stosunkach i to przez Barb bo to ona zaczęła rozmowę z Miką. A właściwie to ona postawiła zarzuty.

Dziewczyny próbowały przepraszać Marikę ale ta je zbywała, miała im za złe ich słowa.
Ale musiała sie z tym uporać bo w końcu niedługo ona razem ze swoimi przyjaciółkami CAMILA, MAITE, LORITA, LUCÍA,  MARCIO, PEPE, DIEGO przyjechać do Polski.


MIESIĄC PÓŹNIEJ

Uczniowie SHS of Madrid byli już w Polsce. Dla Mariki była to pierwsza wizyta od wypadku.

*wiadomość do Kamila*
Jestem już w Polsce misiu, tęsknie i to bardzo. Kocham ciebie.

*odpowiedź*
Ja też już tęsknie i mam nadzieję, że Michał lub Marcin nie zawróci ci w głowie

*odp do K. *
Nie martw się. Kocham ciebie :*

*odp do M. *
Ja ciebie też. Czekam na twój powrót.

bonito está Polonia (tłum. Ładna jest Polska) - Camila

- muy bonita (tłum. bardzo ładna) - reszta dziewczyn

- Yo sé, yo crecí aquí y yo encanta este país (tłum. wiem , tu się wychowałam i kocham ten kraj) - po tych słowach przyjaciółki ją przytuliły, wiedziały, ze jest jej ciężko być po takim czasie tutaj.

Niestety zostały rozdzielone, każda trafiła do innego domu. A Marika na swoje nieszczęście do domu Michała i Marcina.

- Mariko witaj w Polsce - przywitała ja gorąco pani Szubert

- ¡buenos días (tłum dzień dobry)

- Zapomniałaś ojczystego języka ? 

- Nie ale teraz Hiszpania jest moim domem, a hiszpański moim językiem.

- Dobrze, rozumiem ale proszę mów w tym domu po polsku. Wiele nam to ułatwi.

- Dobrze, choć czasami mówią z automatu po hiszpańsku . 

Mama Michała i Marcina pokazała pokój był na końcu korytarza po miedzy pokojami chłopaków. Idealne miejsce! Rozpakowałam się i postanowiłam zadzwonić do Kamila. Rozmawialiśmy czasem po polsku, czasem po hiszpańsku. Tak już mieliśmy jak czegoś w danym języku nie umiałam powiedzieć mówiliśmy to w drugim. to wiele ułatwia.

- Hej czy mogę na chwilę ? - to był Marcin

- Myślę, że tak. Wejdź o co chodzi ?

- Widzisz zakochałem się w tobie...

- Marcin mam chłopaka

- Wiem .. wiem daj mi dokończyć. Wiec zakochałem się w tobie i wiem, że ty we mnie też. Oboje mamy nowych partnerów - co on miał nową dziewczynę ? i ja o tym nie wiedziałam ? hmmm - ale jak widziałem ciebie z nim czułem lekką zazdrość

- To normalne byliśmy razem a rozstaliśmy się przez moją przeprowadzkę dalej mając uczucia wobec siebie

- Jak się mamy z tym uporać - złapał mnie za ręce - bo ja nie wiem a ty ?

- Ja też - chwilę na siebie patrzeliśmy trzymając się za ręcę. Chwila ta była intymna w pewnym sensie. Patrzeliśmy sobie w oczy. Nagle usłyszeliśmy chrząkniecie. Oboje spojrzeliśmy w kierunku drzwi. Stał tam Michał. 

- Co tu się dzieję ?! - zapytał oburzony

- Nic a co sobie myślisz ?

- Myślę, że coś się tu dzieje. A ty braciszku masz dziewczynę

- Ta a ja mam chłopaka, którego kocham - oznajmiłam wcinając im się w rozmowe

- Yhymm ta jasne - Michał

*********************************************

Jeszcze jeden rozdział i to koniec historii MARIKI.
Ale nie martwcie się zaczniemy nową, równie ciekawą.
Jeśli macie pytania lub propozycję na nową historię piszcie komentarze lub tutaj 
www.ask.fm/magnetic96

Rozdział XVIII

Cała grupa szła ulicami Madrytu do domu Mariki. Marika i Camilio szli pod rękę, a w oczach Michała i Marcina kryła się zazdrość i nienawiść.

- Marika jak byłyśmy u ciebie w wakacje to mówiłaś, że zabierzesz nas na taką plaże, nie zdążyliśmy to może teraz pójdziemy ? - zapytała z nadzieją Wiktoria

- querida si se venir con nosotros a la playa ? (tłum kochanie czy pójdziesz z nami na plaże?)

- lamentablemente no puedo, no puedo ni siquiera estar con ustedes hoy 
Los asuntos de familia (tłum. niestety nie mogę, nawet nie mogę zostać z wami dziś, sprawy rodzinne)

- lesión pero te amo (tłum szkoda, ale i tak ciebie kocham) - kończąc mówić pocałowałam mojego chłopaka w policzek - Jasne dziewczyny, że pójdziemy tylko najpierw odniesiemy wasze rzeczy i wskoczymy w bikini.

- Będziemy się kąpać ? - oburzona Barb zadała pytanie

- Ja do niczego ciebie zmuszać nie będę, ja będę się opalać - dumnie odparłam

- Opalać ? Jeszcze ? Masz już idealną opaleniznę - dodała

- Może na Polskie warunki jest to idealna opalenizna ale na Hiszpańskie jest słaba.

- Tengo que ir bebé (tłum. muszę już iść kochanie) - nagle powiedział Camilo całując mnie namiętnie w usta

- de mañana (tłum. do jutra/do rana) - mówiąc to posłałam mu buziaka

Jak Camilo już odszedł nagle Barb zaczęła nawijać.

- Marika gdzie ty go wyrwałaś ? Jest mega przystojny i w dodatku hiszpan, musi być idealnym kochankiem. - kiedy Barb wymawiała ostatnie słowa zarumieniłam się i to dosyć widocznie, moje przyjaciółki czuły się zażenowane bo pewnie przypomniały sobie początek sierpnia jak nakryły mnie i Camilo...natomiast Michał i Marcin ahh.. byli zazdrośni widziałam to w ich oczach
- Historia naszego poznania jest długa i nudna. - po chwili dodałam

- A spałaś z nim ? -wypaliła Barb

Po tych słowach Sylwia zaczęła się krztusić rogalikiem który własnie jadła, Wiktoria zakrztusiła się mrożoną latte a Ania oraz ja swoje latte wyplułyśmy w szoku. Michał i Marcin patrzeli na mnie wyczekując odpowiedzi.

- Barb. To nie twoja sprawa. - w końcu odpowiedziałam

- Czyli odpowiedź jest taka, ze z nim spałaś - oznajmiła

Zarumieniłam się jeszcze bardziej, dziewczyny były zakłopotane a w oczach chłopaków widziałam mega..mega zazdrość.

Po chwili Barb dodała - i jak to jest robić to z gorącym hiszpanem ?
Na szczęście już dotarliśmy do mojego domu i mogłam skończyć temat. 

- O to mój dom chodźcie

Pokazałam im parter mojego domu.

- Okej chodźcie na pietro, pokaże wam gdzie będziecie spać. Wika, Sylwia, Ania zajmiecie pokój tam gdzie w wakacje okej ?

- Super są tam wygodne łóżka - oznajmiły chórem

- Hehh Barb ty będziesz miała oddzielnie pokój bo już nie ma miejsca u dziewczyn by łóżko dostawić

- Tym lepiej w końcu muszę mieć odrobinę prywatności. 

Każda z dziewczyn była już w swoim pokoju, rozpakowywały się. Ja natomiast stałam na korytarzu z dwójką moich byłych.

- Wy macie razem pokój to nie problem prawda ? W końcu jesteście rodzeństwem. To tutaj .

Po wskazaniu im pokoju szybko uciekłam do swojego. Spotkanie z nimi sam na sam była okropne, ich spojrzenia zazdrości, wyrzutu. Czy ja nie mam prawa być szczęśliwa ?

Nagle usłyszałam pukanie do drzwi, bałam się, ze to któryś z nich.

- Proszę.

Zza drzwi wychyliły się moje trzy najlepsze przyjaciółki, których zdjęcie mam w pokoju, ich zdjęcia i zdjęcia moich nowych przyjaciółek.



- Wow zmieniło się tutaj od czasu wakacji - rzuciła Sylwia

- Tak głownie zdjęcia, a tak wg o co chodzi dziewczyny ?

- A właśnie. to kiedy idziemy na tą plaże ? - Sylwia
- Już tylko się przebiorę, a w pospieszcie naszych panów i Barb

Na plażę dosyć szybko doszliśmy. Wszyscy pobiegli do wody, oprócz Barb, która postanowiła skosztować hiszpańskich lodów. Ja za to postanowiłam poopalać się. Rozłożyłam koc, nasmarowałam się kremem, położyłam i zaczęłam czytać kolejny tom mojej ulubionej książki - Pretty Little Liars - po polsku oczywiście. 

- Możemy pogadać ? - nie wiedziałam czy to Marcin czy Michał.. chyba za długo ich głosów nie słyszałam lub po prostu byłam zakochana. Gdy spojrzałam w górę ujrzałam Michała, chłopaka którego głos doprowadzał mnie do wrzenia teraz nic nie znaczył. 

- Jasne o co chodzi ?

- O nas . - zdeklarował

- O nas ? Jak to ? Nie rozumiem. O co ci chodzi ? 

- Tęsknie za tobą. Wróć do mnie. Było nam dobrze.

- Tak przez dwa dni! A potem mnie nie znałeś. Po za tym nie zapominaj, ze po 1. dłużej byłam z twoim bratem a po 2. mam chłopaka !

- Ale..ale

- Nie ma ale! Po za tym ja mieszkam w Hiszpanii a ty w Polsce. Więc despedida (tłum żegnam)

Chyba zrozumiał aluzję bo odszedł. Po dwóch godzinach wróciliśmy do domu, zjedliśmy kolację. Tradycyjne hiszpańskie. TAK moja mama nauczyła się kuchni hiszpańskiej. W końcu.

Następnego dnia jak byliśmy już pod szkołą nastał czas pożegnania.

- Wiec czekajcie tutaj po lekcjach na mnie. Nie podchodźcie do mnie w szkole jak nie macie ważnego powodu.

- Dlaczego - zapytała lekko urażona Ania

- Ponieważ moje przyjaciółki sądzą, że jesteście dziwni bo tak wczoraj nas obczaiłyście. Naprawdę Lorita chciała już wam przyłożyć. W Hiszpanii nie wypada tak długo się patrzeć na nieznajomych to pokazuje brak szacunku.

- Na pewno ? A może się nas wstydzisz ?

- Sylwia, Ania, Wiktoria. Was nigdy bym się nie mogła wstydzić, ich tak ale was nie wy jesteście takie jak ja i gdybyście umiały hiszpański i były tutaj dłużej jestem pewna, że moja przyjaciółki pokochały by was tak jak ja. Do zobaczenia .

Gdy Marika odchodziła jej znajomi widzieli, że każdy chłopak jej pragnął, zagadywał każda dziewczyna patrzyła na nią z zazdrością. Do głowy Barb nasuwało się jedno pytanie.

- Jak do choler* ona tak szybko stała się tutaj popularna ?

- Dobre pytanie - potwierdził Michał - wiecie cos dziewczyny ? - pytanie było skierowane oczywiście do Ani, Wiki i Sylwii. Wiedziały coś ale nie chciały tego mówić.

- Nie - odparły chórem. 


Rozdział XVII

W Polsce

Trzy przyjaciółki Mariki były już w Polsce lecz nie miały czasu nawet porozmawiać o tym co widziały, kogo poznały i o samej Marice. O tym jak się zmieniła ponieważ ich rodziny zaplanowały wyjazdy.
Sylwia jechała jak co roku w góry, Ania pojechała nad morze a Wiktoria na Mazury.



Wakacje się skończyły a zaczęła szkoła i w końcu mogły porozmawiać o ich przyjaciółce Marice i o jej nowym życiu w Madrycie.



- Cześć jak scedziłyście resztę wakacji ? Ja byłam w górach, jak co roku a to niespodzianka. - żartobliwie powiedziała Sylwia

- Ja byłam nad morzem - Ania

- Ja na Mazurach, myślałyście o Marice ? - Wika

- Tak, widziałyście jaka była opalona ? - zazdrośnie powiedziała Ania

- A ten chłopak...mmm ulalala - dodała Sylwia

- No on dopiero jest mega, jak już mówiłam w Hiszpanii ... nasza Mika to ma szczęście do facetów
ahhh . jak on miał na imię ? 

- Piotr ?
- Nie to był .. hmmm Kamil. Kamil Gonzalez
.
Jeszcze chwile szczebiotały o pięknych krajobrazach Hiszpanii, o Marice... gdy nagle pojawił się Michał..
słyszał jak mówiły o jego miłości.o Marice.

- Byłyście u Miki ? W Hiszpanii ? - zapytał nagle

- Tak, na początku sierpnia. Madryt jest przepiękny - entuzjastycznie odparła Sylwia

- I co u niej ? Jak się trzyma ?

- Nadal ma problemy ze wzrokiem, często na kontrole musi jeździć do szpitala i wg - dodała Wika

- No ale trochę się jej to opłaciło - dodała łobuzersko Ania


Wiktoria i Sylwia rzuciły jej karcące spojrzenie, które ona od razu zrozumiała. Miały nie mówić nic o Kamilu.

- Co masz na myśli ? - nagle powiedział Michał

- No bo.. no ten no już może nosić szła w pomieszczeniach, już nie musi nosić 24/7 okularów

- No tak racja...jakbyście miały z nią kontakt to.. - zawahał się.. - pozdrówcie ją ode mnie

Dziewczyny dużo myślały czy powiedzieć Mice o Michale o tym jak rozmawiał z nimi. Postanowiły nic nie mówić i skupić się na wrażeniach z pierwszego dnia w szkole. Cała stara klasa Miki trafiła do jednego Liceum. Każdy podziwiał piękną opaleniznę Sylwii, Ani oraz Wiki, mimo iż w Hiszpanii były tylko tydzień to i tak słońce je musnęło sprawiając, że ich skóra była lekko złocista.Czuły na sobie zazdrosne spojrzenia.


MIESIĄC PÓŹNIEJ 

W szkole ogłoszono wymianę uczniowską z Second High School of Madrid.
- Ej dziewczyny czy to nie szkoła Miki ? - rzuciła Ania
- O matko.! Tak to jej szkoła. Musimy się zapisać, aaa znowu ją zobaczymy.
Zapisało się dużo osób, m.in. Sylwia, Ania, Wiktoria, elita ( czyli m.in. Michał, Barb, Estera itd) oraz Marcin, który zawalił ostatnią klasę po tragedii samolotu.


HISZPANIA 
DWA MIESIĄCE PÓŹNIEJ


Wszyscy uczniowie Liceum z Zamościa byli w szoku jak zobaczyli teren, gmach itd SHS of Madrid.
- O matko Sylwia, Ania patrzcie tam - mówiąc te słowa Wika wskazała na Marikę idącą do głównego gmachu szkoły. Cała grupa się spojrzała w stronę ich byłej koleżanki. Wyglądała teraz jak liderka popularnych i chyba nawet nią była, przed budynkiem szkoły czekała na nią grupa do której należała.
Teraz stała na tyle blisko ich, ze jej dawni znajomi słyszeli co mówi.

- CAMILA, MAITE, LORITA, LUCÍA ¡Hola ¿qué pasa con mis amigos ? (tłum . (imiona) Cześć co słychać u moich przyjaciółek)

- Como de costumbre Marika ( tłum. jak zwykle) - odparły chórem

- Y ¿qué pasa con mi guapo ? MARCIO, PEPE, DIEGO (tłum a co u moich przystojniaków ? (imiona)) - uwodzicielsko mówiła Mika


Nagle jedna z nich powiedziała coś Marice na tyle cicho, że nikt z nas nie słyszał bo chyba o nas chodziło.
Marika spojrzała się na nas i powiedziała

Esto mis amigos de la Polaca, dicen hola (tłum. to moi znajomi z Polski, przywitam się) - mówiąc to ruszyła w naszym kierunku. Szła do nas powoli gdyż miała buty na obcasie, które w ich Liceum na pewno by nie uszły na sucho. Gdy tak szla widać było jak każdy chłopak do niej wzdych, każda dziewczyna patrzyła z zazdrością.

- ¡hola en SHS of Madrid czyli witam w mojej szkole. Nie sądziłam, że to wy przyjedziecie, że to wasze Liceum. - przerwała gdy nagle dodała - Sylwia, Ania, Wiktoria tęskniłam za wami - podeszła do swoich przyjaciółek i je uściskała.

- Zmieniłaś się od wakacji - powiedziała Sylwia

- Życie w Madrycie to jedne wielkie wakacje. Przepraszam ale muszę już iść na zajęcia. Jeśli szukacie sekretariatu to wejdźcie głównym gmachem, idźcie do końca korytarza i będzie napis na drzwiach OFICINA DIRECTOR

Pierwszą lekcją Mariki tego dnia był teatr. Chodziła na niego razem ze swoim chłopakiem Kamilem.

- Kochanie wiesz co mnie dziś spotkało ?

- Nie mogę sie doczekać aż mi powiesz
.
- Ta wymiana to z Liceum gdzie chodzi moja była klasa i oni... - ucichła na chwile - boje się że mi mogą któregoś przydzielić do domu bo jako przewodnicząca muszę zabrać parę osób z wymiany do siebie
- Nawet jeśli to nie ma znaczenia, nie będą mieli okazji bo cały czas będę przy tobie

Gdy to mówił Marika zarumieniła się i w końcu zadała pytanie
- Nawet w toalecie ?


- Jak będzie trzeba to tak

Zaczęliśmy się śmiać i rozmawiać dalej. Przerwał nam radiowęzeł ogłaszający kto bierze do siebie ludzi z wymiany. Na szczęście Wika, Sylwia i Ania trafiły do mnie ale na moje nieszczęście Michał, Marcin i Barb też.
- Wiedziałam... - powiedziała zirytowana Marika


- To dziś idę do ciebie 

- Mam nadzieję - mówiąc to pocałowaliśmy się. 

Po lekcjach odebrałam moich znajomych i ruszyliśmy do wyjścia, czekał na nas już Kamil.

                                    - ooo esperando por mí (tłum. oo czekałeś na mnie)

- siempre (tłum. zawsze) - mówiąc to pocałował mnie


- To jest Camilio Gonzalez mój chłopak - gdy przedstawiała swoim znajomym swojego chłopaka na twarzy Marcina i Michała pojawiła się zazdrość czy to możliwe, że coś ciągle do mnie czuli ?

- .Y las chicas se han reunido en vacaciones, a wy dziewczyny poznałyście już Camilio (tłum. dziewczyny poznałeś na wakacjach)

- I to bardzo uważnie - rzuciła Wika

Sylwia, Ania, Marika posłały jej spojrzenie, które od razu zrozumiała. Za to Kamil (Camilio) był zażenowany.

- y esto es Bárbara, Martin y Miguel (tłum a to Barbara, Marcin i Michał)

Camilio podał każdemu dłoń w celu przywitania się, ustalili wspólnie z Mariką, ze będą udawali, że on mówi tylko po hiszpańsku, jej przyjaciółki gdy usłyszały też zrozumiały o co chodzi i weszły w grę.